Po godzinach

Prof. Chwedoruk i prof. Kik o wynikach wyborów samorządowych

Trudno powiedzieć, kto jest pełnym zwycięzcą tych wyborów – powiedział PAP prof. Rafał Chwedoruk; według prof. Kazimierza Kika: są dwaj zwycięzcy – PiS i Bezpartyjni Samorządowcy.
                                                                                              fot.: pixabay.com
Według sondażu Ipsos w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju PiS uzyskało 32,3 proc., Koalicja Obywatelska – 24,7 proc., PSL – 16,6 proc., Kukiz’15 – 6,3 proc., Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc., SLD-Lewica Razem – 5,7 proc. Frekwencja wyborcza wyniosła 51,3 proc.

„Jeżeli te wyniki się potwierdzą, to naprawdę trudno powiedzieć, kto jest pełnym zwycięzcą tych wyborów” – ocenił w rozmowie z PAP prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wyraził jednocześnie zaskoczenie wynikiem PSL. Jego zdaniem „każdy dwucyfrowy wynik tej partii byłby sukcesem, ale wynik, który przekracza 15 proc. to bardzo duży sukces”.

Chwedoruk wskazał, że porównując wynik tych wyborów z poprzednimi wyborami samorządowymi, „postęp Prawa i Sprawiedliwości jest gigantyczny”. „Otrzymali niespotykany, na poziomie samorządowym, fragment władzy. Natomiast zdecydowanie lepsze od spodziewanych są ponownie wyniki PSL, co w połączeniu z bardzo podobnym jak poprzednio, wynikiem PO i małych sojuszników spowoduje, że trudno dalej będzie mówić o kryzysie opozycji” – wskazał.

Zdaniem profesora to spowoduje, że „w wielu samorządach opozycja utrzyma władzę, a to wszystko postawi PiS przed co najmniej dwoma wielkimi dylematami. Pierwszy to kwestia Mateusza Morawieckiego i jego nominacji na prezesa rady ministrów, która miała spowodować krok do przodu nie tylko w stosunkach międzynarodowych, ale też wewnątrz, czyli wywołać zwiększenie zasięgu oddziaływania PiS” – wskazał. Chwedoruk zauważył, że „jeśli porównamy wyniki PiS z wynikami wyborów sejmowych, to przynajmniej na poziomie exit polls, można mówić o regresie. W najlepszym razie PiS utrzymał stan posiadania, nie zyskał nic, a w kluczowym dla tej partii styku z PSL nie odnotował żadnego postępu. To rodzi pytanie, czy eksperyment, bo to był eksperyment, z nominacją premiera był uzasadniony wobec tak dużej dynamiki wzrostu poparcia, jakie w ostatnich miesiącach swojego urzędowania zyskała Beata Szydło” – podkreślił Chwedoruk.

Wskazał również drugi dylemat, który, jego zdaniem, będzie dotyczył koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości, a szczególnie Solidarnej Polski. Chweroduk odniósł się tym samym do faktu, że założyciel tej partii oraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na początku października wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie za niekonstytucyjną regulacji prawa europejskiego w zakresie dopuszczalności występowania przez polskie sądy z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawach dotyczących sądownictwa. Jego zdaniem ta sprawa, oraz fakt, że w Warszawie nie będzie drugiej tury, „z całą pewnością spowoduje w PiS jako partii olbrzymie niezadowolenie”. „Pytanie, czy cena, jaką PiS płaci za sojusz z SP nie jest zbyt wysoka i czy przynosi PiS-owi jakiekolwiek korzyści” – wskazał profesor. Ocenił też, że „ta sprawa musiała odegrać mobilizującą rolę szczególnie dla liberalnych wyborców w dużych miastach”.

W odniesieniu do wyników exit polls wyborów na prezydenta Warszawy Chwedoruk wskazał, że „takiej przewagi Trzaskowskiego (54,1 proc.) nad Jakim (30,9 proc.) nie spodziewał się nikt”. „Oczywiście spodziewałem się, że wynik Trzaskowskiego będzie lepszy niż wskazywała na to jego bardzo słaba przez wiele tygodni kampania, ale ostatni tydzień był odwrotny – debatę w sposób jednoznaczny Patryk Jaki przegrał, a Trzaskowski wypadł bardzo dobrze”. Dodał też, że „zwycięstwo Trzaskowskiego było pewne, ale fakt, że ma miejsce w pierwszej turze jest jednak niespodzianką”.

Są dwaj zwycięzcy wyborów samorządowych – PiS, bo jako jedyna partia zwiększyło stan posiadania w stosunku do 2014 r. i Bezpartyjni Samorządowcy, którzy po raz pierwszy wejdą do sejmików – ocenił w rozmowie z PAP politolog prof. Kazimierz Kik, odnosząc się do sondażowych wyników wyborów.

Według sondażu Ipsos w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju PiS uzyskało 32,3 proc., Koalicja Obywatelska – 24,7 proc., PSL – 16,6 proc., Kukiz’15 – 6,3 proc., Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc., SLD-Lewica Razem – 5,7 proc. Frekwencja wyborcza wyniosła 51,3 proc.

„Są dwaj zwycięzcy wyborów samorządowych – PiS, bo to jest jedyna partia, która zwiększyła stan posiadania w stosunku do 2014 r. i – całe szczęście – zwycięzcami są także Bezpartyjni Samorządowcy, którzy po raz pierwszy wejdą do sejmików, co jest bardzo pocieszające, ponieważ wybory samorządowe powinny być domeną bezpartyjnych. Wszystkie pozostałe partie: PSL, PO, SLD poniosły straty” – powiedział PAP prof. Kik.

Jego zdaniem z sondażu Ipsos wynika, że „nie ma jakiegoś oszałamiającego sukcesu PiS, ale jest tendencja korzystna dla tej partii”. „PiS zwiększyło swoją przewagę także w samorządach nad konkurentami, przy czym, rzecz jasna, to zwiększenie przewagi nie zaznaczyło się w miastach, ale zaznaczyło się w samorządach jako takich, czyli w sejmikach i być może – zobaczymy, bo nie mamy danych – także w liczbach radnych w poszczególnych społecznościach lokalnych, takich jak gminy i powiaty. Tego jeszcze nie wiemy, ale jeżeli jest taka duża przewaga w statystyce, czyli w liczbie uzyskanych głosów, to powinno się to także uzewnętrznić zwiększeniem stanu posiadania radnych” – wyjaśnił politolog.

Jak dodał, wynik PiS w wyborach do sejmików województw „oznacza, że partia ta jest na fali wznoszącej”. „To pozytywny dla PiS sygnał przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, bo mamy perspektywę trzech lat i w tych trzech latach okazuje się, że jedyną siłą polityczną, która zwiększa swój stan posiadania, to jest właśnie PiS, co przed wyborami do Parlamentu Europejskiego tworzy korzystną dla PiS perspektywę” – zwrócił uwagę politolog.

Komentując zwycięstwo w pierwszej turze wyborów na prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, który zgodnie z sondażem uzyskał wynik 54,1 proc., prof. Kik zaznaczył, że „Warszawa jest liberalna i naturalną rzeczą jest, że PiS trudno będzie powtórzyć sukces Lecha Kaczyńskiego w stolicy”. „Jeżeli chodzi o pozostałe duże miasta, to południe i wschód, czyli te mniej zurbanizowane rejony Polski są PiS-u, te bardziej zurbanizowane są PO i PSL. To jest naturalny podział tak, jak był do tej pory, tylko teraz zwiększa się ilość regionów, w których poparcie większe uzyskało PiS. Nie ma tu rewolucji, ale jest stopniowa ewolucja z korzyścią dla PiS. Także w skali kraju, jeżeli chodzi o podział wpływów wyborczych” – powiedział.

Prof. Kik wyraził przekonanie, że wzrost frekwencji w tegorocznych wyborach „był wynikiem ich upartyjnienia i wysiłku partii politycznych dla zwiększenia udziału w tych wyborach swoich żelaznych elektoratów”.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *